Nie lubię tego Święta. Nie lubię korków bo połowa dróg jest zamknięta i masowych wycieczek na cmentarze. Nie lubię chryzantem i wymyślnych lampionów i tej całej komercji. Brrrrrrr!
I w tym roku nie byłam na żadnym cmentarzu - nie żebym jakoś szczególnie protestowała swoje "nie lubię". Po prostu Zuza jest chora.
Siedzimy zatem w domu. Gramy w gry planszowe i oglądamy bajki (wiedzieliście, ze jest bajka "Banany w pidżamach" ......?????? ja już wiem.....).

I mam dobry nastrój. Wyspałam się, spędzam czas z dzieckiem i w dodatku naprawdę lubię być w moim mieszkaniu po remoncie. Zrobiło sie jakieś takie bardziej moje. Właściwie ciągle nie wiem dlaczego wykańczając je trzy lata temu podjęłam pewne decyzje typu np. jasne żaluzje! Jeszcze niech tylko przyjedzie nowa kanapa:)

No i głośniki ......... jednakowoż 5 głośników gra inaczej niż tylko 2. Czuję się troszkę jakbym na nowo odkrywała muzykę. I sprawia mi to wszystko ogromną przyjemność.

JAk to fajnie dostrzegać takie głupie przyjemności:)
I usmiechać się do siebie.
Bo dzisiaj się do siebie uśmiecham!
Name:

Komentarze:

04.11.2011, 22:01 :: 83.24.163.171
b
bo życie składa się z małych rzeczy a te z kolei składają się na szczęscie, nie muszą byc fajerwerki...dużo szumu, wystarczy kilka drobiazgów, czasem jeden

01.11.2011, 16:16 :: ownlog.com
bloodmary
a u mnie nie ma co czytać, bez zmian. no może zmiana we mnie jest. zrobiłam się zmierzła.

01.11.2011, 15:39 :: ownlog.com
bloodmary
żaluzje? może się zmieniłaś?
zresztą na etapie chcieć a przed etapem mieć mamy zwykle różne wyobrażenia o tym jak będzie...